wtorek, 21 czerwca 2016

Od Rose do Maksa

Żołnierz zostawił mnie samą. Śledziłam za nim wzrokiem. Wszystko mu powiedziałam co mi na sercu leżało. "Ojcze, musiałam mu to powiedzieć, nie czuję się winna." Westchnęłam głęboko i postanowiłam wrócić do sali, gdzie spaliśmy. Po drodze spotkałam jednego z żołnierzy.
- Przepraszam. -zaczepił mnie- Czy widziałaś Maksa?
Zastanowiłam się. Nie mogłam odpowiedzieć -Tak, powiedziałam mu co o was myślę i poszedł sobie.-.
- To ten, który kazał wam do nas nie strzelać?
Mężczyzna zastanowił się chwilę.
- Tak, to on.
- Chyba wyszedł.
- Gdzie wyszedł?
- Nie wiem, ale to dobrze. Może nas już zostawicie? Narażacie tylko dzieci.
- Zauważ, że gdyby nie my, już dawno by was tu pozabijali, może nawet zrobili coś gorszego!
- Nikt tu was nie zapraszał!
- A jednak, to Ty się zgodziłaś, abyśmy tu zostali.
Wkurzyłam się, odwróciłam się na pięcie i wybiegłam z klasztoru. Uklęknęłam na ziemi i zaczęłam płakać.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz