wtorek, 21 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Szybko spojrznialem i ściągnąłem chłopca z konia, tak jak prosił. [...] Usiadłem pod ścianą, dzieci z siostrą i dziewczyną leżeli na starych materacach w innym miejscu. Wyciągnąłem z kieszeni pogniecione i lekko już zniszczone zdjęcie mojego brata. Mieliśmy tylko siebie, aż do czasu tej pieprzonej wojny. Przed oczami, pojawił mi się ten obraz, kiedy jeden z Angielskich szczurów strzelił mu w głowę, po moim policzku spłynęła słona łza, szybko ją otarłem, wstałem i zszedłem na dół, chowając zdjęcie do kieszeni. Musiałem po prostu wyjść...

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz