Powybijaliśmy połowę, inni uciekli. Jak na moje powinniśmy ich gonić, lecz jeśli kieruje nami wszystkimi Donn, praktycznie moje zdanie się nie liczy, tak samo jak szeregowych.
- Wracacie. - zarządził.
- Ale dokąd? - odezwał się Swan.
Donn wskazał palcem opuszczony klasztor, który stał dość daleko od nas.
- Będzie dobry punkt obserwacyjny. - powiedział przyglądając się nam. - Ruszać tyłki, podwiozę was. - rzucił.
Wszyscy posłusznie wsiedli do czołgu i po piętnastu minutach byliśmy na miejscu.
- Swan, Travis, Jim, Trini, Mike, Timothy idziecie z Maksem który dowodzi. - wyjaśnił i dał nam bronie.
- Co mamy dokładnie zrobić? - spytałem nie do końca rozumiejąc.
- Macie zrobić sobie z tego miejsca punkt obserwacyjny, gdy tylko coś zobaczycie, rozwalacie.
- A co jak tam ktoś jest? - wtrącił Mike.
- Rozwalacie, zasrańcu! - warknął.
Dał znak głową abyśmy wyszli, tak też zrobiliśmy. Ruszyliśmy pod górkę na której znajdował się klasztor.
Drzwi były zamknięte więc byliśmy zmuszeni je wyważyć prostym kopnięciem. Szliśmy blisko siebie wzdłuż ciemnego korytarzu rozglądając się dookoła, każdy z nas przygotowany był do strzału.
Nagle usłyszeliśmy czyjeś kroki, spojrzałem w górę po czym dałem innym znak dłonią abyśmy szli do góry. [...] Rozglądnąłem się po pomieszczeniu gdzie były materace, poduszki, kołdry, jakieś zabawki. Usłyszałem wyraźne "Ciiii" ktoś kogoś uciszał. Podszedłem do szafy, tam ktoś był. Dałem znak głową, aby podeszli do mnie. Złapałem za klamkę i jednym ruchem, z rozmachem otworzyłem drzwiczki. Ku mojemu zdziwieniu, była tam jedynie zakonnica wraz dziećmi w różnym wieku, siedzieli skuleni, przytuleni do siebie, wyglądali na przestraszonych, chyba nie często mają gości. Widząc że chłopacy zaczynają przygotowywać się do rozstrzału, musiałem ich zatrzymać.
- Nie! Nie możecie nic im zrobić! - powiedziałem kierując kolejno wszystkie lufy w dół.
- Ale Maks! Kapitan wyraźnie mówił... - Zaczął jeden.
- Mam to gdzieś. - Trochę mu przerwałem.
Kucnąłem przed grupką dzieci i zakonnicą, która musiała się nimi opiekować.
- Jestem Maks, spokojnie, nic wam nie zrobimy. Wedle rozkazu przez klika dni musimy sobie zrobić tu punkt obserwacyjny, nie będziemy przeszkadzać. - zapewniłem i spojrzałem na chwilę na najstarszą dziewczynę.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz