- Zamknij się i zacznij robić co do ciebie należy, bo na razie widzę że się opierdalasz. - przestało mu być do śmiechu.
- Przepraszam... - powiedział jedynie i wrócił do poprzedniego zajęcia.
Też miałem swoją wartę, dokładnie za chwilę, gdy dotarliśmy do góry, byliśmy zmuszeni puścić swoje dłonie.
- Kolorowych snów. - uniosłem delikatnie, prawie niezauważalnie lewy kącik ust.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz