Widziałem go, bawiącego się zabawkami... dalej leżały w tym samym miejscu, w którym je zostawił.
- To była moja wina... - spuściłem na chwilę wzrok. - To ja powinienem dostać, nie on... - uniosłem oczu ku górze, nie dając opuścić łzą swojego miejsca.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz